Następnego poranka obudziłam się w motelu. Potworny kac dawał się we znaki. Za dużo alkoholu. Byłam sama, chociaż rozrzucona pościel obok mnie świadczyła o czyjejś wcześniejszej obecności. Leżałam jeszcze kwadrans próbując przypomnieć coś sobie z poprzedniego wieczoru, lecz w głowie miałam pustkę. Poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem; fryzura była w opłakanym stanie, a na szyi dostrzegłam dwie, drobne bladoróżowe znamiona lub blizny. Wzruszyłam jednak na to tylko ramionami i poszłam pod prysznic. Kiedy gorące strugi wody spływały po moim ciele, pojedyncze obrazy, słowa, sceny z ubiegłej nocy wracały i zaczynały układać się w spójną całość. Obiadokolacja w Grillu, drinki, szczere rozmowy, pocałunki w łazience, przejażdżka do motelu, znowu alkohol i namiętne pocałunki i dziura w pamięci. Nie pamiętałam jednak żadnej twarzy. Wyszłam na wiecznie wilgotny ręcznik na podłodze i owinęłam się suchym leżącym obok umywalki. Znów przyjrzałam się swojemu odbiciu. Na szyi nie było ani śladu po bliznach. Przebrałam się, umalowałam i wyszłam z pokoju z kluczem w ręku. Poszłam po lód i kawę. W drodze do automatów dostrzegłam na parkingu swój samochód. Zadowolona z siebie (widać nie byłam aż tak pijana kiedy tu jechałam) Podeszłam do maszyny i zaczęłam wybierać: kawa, z mlekiem, podwójnym cukrem...
I nagle usłyszałam za sobą dobrze mi znany głos łączący się z ostatnim kawałkiem układanki:
- Cuker się skończył
Odwróciłam się i zmierzyłam go wzrokiem. Ostatni kawałek układanki. Idealna twarz, boskie ciało. Uśmiechnęłam się do niego, podeszłam i przywitałam go pocałunkiem. Gdy oderwaliśmy się od siebie podał mi kubek z kawą, którą przyniósł.
- Z mlekiem i podwójny cukier. Jak lubisz. Prawda?
- Mhm.
Poszliśmy z powrotem do pokoju, gdzie znów się całowaliśmy. Nagle sobie przypomniałam o przeprowadzce. Przerwałam pocałunki.
- Damon.
- Tak, Amber? - wymruczał całując mnie po szyi.
- W tamtym barze zatrzymałam się w drodze do miasteczka do którego miałam się przeprowadzić.
- Co z tego?
Wyswobodziłam się z jego objęć i położyłam się koło niego.
- To z tego, że miałam być na miejscu wczoraj wieczorem, wysłałam już tam faceta od przeprowadzek i...
- Załatwione.
- Co?
- Nie obraź się... Użyłem twojego telefonu. Facet sam powstawiał pudła do domu. A, i twoja przyjaciółka wydzwaniała to napisałem do niej, że samochód ci się zepsuł i że będziesz na miejscu dopiero dziś. - Spojrzał mi w oczy. - I tak było. Spędziłaś noc w motelu. - ciągnął hipnotyzującym głosem - Sama. Nigdy mnie nie spotkałaś. - zdziwiona kiwnęłam głową "Niech mu będzie. Nic nie zaszło. Wiedziałam, że tak będzie."- A teraz dojedziesz bezpiecznie do zaplanowanego celu i zapomnisz o mnie. - znów kiwnęłam głową.
Damon uśmiechnął się i pocałował mnie przeciągle. Z zamkniętymi oczami chciałam wpleść palce w jego gęste włosy. Chciałam poczuć go po raz ostatni. Ale umknął mi z pod dłoni. Gdy otworzyłam oczy byłam sama w pokoju, obok mnie na łóżku leżały kluczyki od mojego samochodu, a przez otwarte drzwi wpływało świeże powietrze. Wzięłam kluczyki, torebkę i opóściłam pokój kierując się do samochodu.
Jechalam jeszcze trzy godziny zachaczając o jakiś fastfood. Słuchając głośno muzyki minęłam tabliczkę na granicy miasta:
WITAMY W MYSTIC FALLS
___________________________________________
Przepraszam za tak długą przerwę zaraz po pierwszym rozdziale, ale... szkoła... -.- Takie życie. Teraz postaram się dodać następny rozdział jak najszybciej.. I widzę, że trochę inaczej potoczyła się historia Amber i Damona.. ale cóż... W następnych rozdziałach postaram się wprowadzić więcej postaci z serialu. Pozdrawiam, Kath